poniedziałek, 4 lipca 2016

Japonia 01 - Wstęp





O podróży do Japonii marzyłem od wielu, wielu lat. Wreszcie taki wyjazd udało mi się zorganizować w maju 2016 roku. Jeszcze zanim odkryłem w sobie Kociego Podróżnika, Kraj Kwitnącej Wiśni mnie fascynował. Bardzo cenię tamtejszych reżyserów. Zarówno nieżyjących już Mistrzów jak Akira Kurosawa, Shohei Imamura, Kon Ichikawa, Nagisa Oshima, Yoshitaro Nomura, czy Kinji Fukasaku. Żyjących Klasyków - Yoji Yamada i Takeshi Kitano. Oraz cholernie zdolnych i aktywnych twórczo 50-paro latków jak Shion Shiono, Shunji Iwai, Tetsuya Nakashima, Hirokazu Koreeda i wreszcie Takashi Miike - a tego ostatniego (niezwykle płodnego) reżysera to grubo ponad 50 filmów już widziałem! A skoro już przy filmach jesteśmy, to ta relacja obfitować będzie w wiele odniesień do co ciekawszych pozycji japońskiej kinematografii. Ale nie tylko - Japonia to także gry. Nie byłbym sobą, gdybym nie odwiedził kilku salonów gier, nie zagrał w Bębenka czy nie odwiedził miejscówki z mojej ukochanej gry wszech czasów - mowa oczywiście o Shenmue :)

No i koty. Wiadomo, przecież to Kocia Podróż. A Japonia jest rajem dla każdego kociarza. Koty "atakują" nas ze wszystkich stron. Na wystawach sklepowych w postaci maneki neko - szczęśliwego kotka z podniesioną łapką - tych nawet już nie liczyłem.....
Ale koty są i na biletach wstępu do muzeum (i to wcale nie kociego), na opakowaniach produktów spożywczych, na plakatach, koszulkach, torebkach.
Nikogo nie dziwi olbrzymi kilkudziesięciometrowy banner reklamowy na jednym z wieżowców, na którym mangowy kotek reklamuje pobliskie karaoke. W Japonii jest największa ilość kocich kawiarni! Są dwie kocie wyspy! Sporo kocich świątyń - zarówno buddyjskich jak i shintoistycznych. Wreszcie jest też słynny koci zawiadowca stacji.

Podczas wyjazdu miałem też sporo kociego szczęścia. Można powiedzieć - jak zawsze - ale tym razem wzmocnionego różnymi kocimi amuletami z kilku świątyń. Nawet początkowo źle zaplanowane decyzje (np. nocna wizyta w pięknej świątyni w Kioto, pomimo pełnej świadomości, że ostatnie autobusy zaraz przestaną kursować, a do hotelu jest 15 kilometrów) kończyły się szczęśliwie (wizyta w przypadkowym barze na piwku, zaowocowała nie tylko niespodziewanymi prezentami, ale też informacją, że obok biegnie prywatna linia kolejowa, która kursuje również po północy, więc bez problemu wrócimy pociągiem).

W Kocie Podróże zawsze udaję się sam. Tym razem jednak, pojechał ze mną dobry znajomy - Kuba.
Mimo iż koty średnio go interesują, to nie marudził i nie spowalniał wyprawy, co jest o tyle ważne, że jakiś mniej zaprawiony piechur, albo inny "wycieczkowiec wygodnicki" mógłby narzekać, że znów śpimy tylko sześć godzin, by z samego rana wyruszyć w kolejną 30-kilometrową całodzienną marszrutę, aby zobaczyć jakiegoś kotka ;).
Dzielnie też dotrzymywał tempa w ilości wypitych piweczek - chociaż pod koniec wyjazdu z racji ograniczonych funduszy i tego ze japońskie piweczka w knajpach są dobre, ale niestety małe (standardowy kufel to 0,3) i ponownie niestety, drogie (średnio 18zł) zdarzało nam się stuknąć kuflami dopiero późnym wieczorem.
W każdym razie Kuba przeszedł chrzest na Kociego Podróżnika i z przyjemnością wypiję z nim niejedno piwko na kolejnej wyprawie (hmm Hongkong? :)


Teraz parę informacji dla osób, które pragną wybrać się do Japonii.

Na pewno warto zajrzeć na youtuba - przynajmniej na te kanały:


---Mr. Jedi - redaktor naczelny kultowego, choć nie istniejącego już od dawna magazynu Kawaii (pamiętam jak w pierwszym numerze recenzował nawet moją płytę z Sailorek ;)
Autor książki "Japonia oczami fana". Obok Mr. Roota drugi "ojciec chrzestny" mangi w Polsce.
Na jego kanale można obejrzeć kilkadziesiąt filmów (głównie z Tokio) z ciekawym komentarzem specjalisty od japońskiej popkultury. Mr. Jedi jest również fanem Tora-sana, za co ma ode mnie olbrzymiego plusa :)

https://www.youtube.com/user/PawelJedi/playlists


---Krzysztof Gonciarz - vloger, kiedyś specjalista od gier (autor książki "Wybuchające Beczki: Zrozumieć Gry Wideo”), obecnie mieszka i pracuje w Japonii.
Jego filmy wyróżniają się doskonałą realizacją - świetnie podłożona muzyka i perfekcyjny montaż to wizytówka serii TheUwagaPies.

-Tokio Japonia - kilkadziesiąt filmów starających się przybliżyć polskiemu widzowi popularne zagadnienia dotyczące Kraju Kwitnącej Wiśni - od shinkansenów i hoteli kapsułkowych (i miłości), poprzez cat cafe (!), na wielu kulinarnych atrakcjach kończąc.

https://www.youtube.com/playlist?list=PLRIPPC8uohcfY8HeCHPR2ZBSLtjvOIijC


-The Uwaga Pies - 143 odcinki daily vloga pokazującego codzienne życie Krzysztofa i jego amerykańskiej przyjaciółki polskiego pochodzenia - głównie w Tokio, choć są też odcinki z Seulu, a nawet z Polski. Niektóre lepsze, niektóre gorsze, ale wszystkie fantastycznie zmontowane! Filmy są po angielsku, chociaż sporo z nich posiada opcję wyświetlania polskich napisów.

https://www.youtube.com/playlist?list=PLi3xrM9d9O5ZQhhmyIxVzOE4Hqtt7mD46


-GONCIARZ Daily Vlog - najnowszy projekt Krzysztofa, a filmy kręcone w 4K.

https://www.youtube.com/playlist?list=PLRIPPC8uohccvjgn6p5Ib0vOj3lJZJB3t



---MocnyVlog Tokyo Japan Travel - Vloger o ksywce Szafa, wraz z przyjacielem wybrali się w podróż do Tokio. Nie mają kompletnie pojęcia o Kraju Kwitnącej Wiśni (co zresztą szczerze Szafa przyznaje), więc popełniają sporo faux-pas. Niewątpliwie zaletą jest, że chodzą po ulicach, czy sklepach i wszystko nagrywają. Można przez chwilę zmieszać się z tłumem na Takeshina Dori, albo 40 minut "pozwiedzać" sklep z elektroniką. Żywią się głównie fastfoodami i w tanich lokalach, co daje możliwość podpatrzenia cen i uświadomienia sobie, że Japonia wcale nie musi być droga. Filmiki może nie mają wybitnej wartości merytorycznej, ale ogląda się je całkiem przyjemnie, co jest też zasługą specyficznego humoru Szafy ;)

https://www.youtube.com/playlist?list=PLO5gKDKyhWzoO_nvn0fSmfcEVQ-4cIKao


--Odigo Travel
Zaproszono znanych youtuberów, by odbyli podróż przez wszystkie 47 prefektur Japonii. Można znaleźć sporo informacji o miejscach, które zazwyczaj pomijane są w przewodnikach. Po angielsku.

https://www.youtube.com/channel/UC-4LXbFY72loRxjNG6fr3CQ/playlists


Jest jeszcze serwis Japonia-Online - prawdziwa skarbnica wiedzy na temat Kraju Kwitnącej Wiśni.


Chciałbym też polecić kilka książek. Pełny spis wydanych w Polsce pozycji dotyczących Japonii, można znaleźć TU.
Ja, z tych współczesnych, wydanych w XXI wieku szczególnie polecam:

Rafał Tomański - Tatami kontra krzesła
Piotr Milewski - Dzienniki japońskie
Marcin Bruczkowski - Bezsenność w Tokio
Paweł Musiałowski - Japonia oczami fana
Joanna Bator - Japoński wachlarz


Natomiast ze starszych, opisujących erę Shōwa i Japonię jakiej już nie ma (co wcale nie znaczy, że mniej ciekawych) warto sięgnąć po:

Jan Winkelhöfer - Japonia
Wojciech Dworczyk - Spacer wśród kwitnących wiśni
Nicolas Bouvier - Kronika japońska
Olgierd Budrewicz - Tokijskie ABC
Andrzej Banach - Cztery tygodnie w Japonii





O kocich anime pisałem TUTAJ, przy okazji relacji z Magnificonu.

Teraz chciałbym przedstawić kilkanaście najlepszych japońskich kocich filmów:
Może zachęcę jakiegoś kociarza, do zapoznania się z japońską kinematografią. Albo na odwrót - Japonista zwróci nagle uwagę, na to jak ciekawe są filmy o kotkach ;)

Pierwsza piątka - trzeba koniecznie zobaczyć!


1.I AM A CAT (1975)



2.BLACK CAT (Kuroneko) (1968)



3.NEKO RAMEN TAISHO (2008)



4.CAT GIRL KIKI (2006)



5.KONEKO MONOGATARI (1986)
Ale w wersji oryginalnej japońskiej, a nie skróconej z angielskim dubbingiem ("Adventure of Milo and Otis")



Pozostałe - to nie są może arcydzieła, ale całkiem dobre. Dobre, bo kocie :)


NEKOBAN CATS IN YOUR LIFE (Neco-Ban Tobidasu Nyanko) (2011)



NEKONADE (2008)



NEKO SAMURAI



NEKO TAXI THE MOVIE



NYANKO THE MOVIE (kilka części)



RENT-A-CAT



CATS DON'T COME WHEN YOU CALL



TEACHER AND STRAY CAT (FINDING CALICO)


Jest jeszcze film KOT, SHOZO I DWIE ŻONY (Neko to Shozo to futari onna) z 1956 roku, w reżyserii Shiro Toyoda.



Na sam koniec 5 klasycznych japońskich horrorów o (kocich) duchach.
Oczywiście powstało ich znacznie więcej, ale wymieniam tylko te, które są w jakiś sposób dostępne z angielskimi napisami.


GHOST CAT OF OUMA CROSSING (1954)
https://letterboxd.com/film/the-ghost-cat-of-ouma-crossing/

GHOST CAT OF GOJUSAN-TSUGI (1956)
https://en.wikipedia.org/wiki/Ghost-Cat_of_Gojusan-Tsugi

MANSION OF THE GHOST CAT (Borei Kaibyo Yashiki) (1958)


GHOST CAT OF OTAMA POND (1960)
http://strachmaskosneoczy.blogspot.com/2014/02/the-ghost-cat-of-otama-pond-kaibyo.html

GHOST CAT OF CURSED POND (1968)
http://www.filmaffinity.com/en/film181499.html


Ok, starczy już tych filmów (chociaż gorąco polecam - przynajmniej pierwszą piątkę) i wreszcie zapraszam na relację z podróży :)



W maju 2015 roku, będąc na Magnificon EXPO, uczestniczyłem w spotkaniu autorskim z pisarzem i podróżnikiem Piotrem Milewskim. Otrzymałem naprawdę piękną dedykację na książce „Dzienniki japońskie. Zapiski z roku Królika i roku Konia”. Dokładnie rok później, byłem już w Japonii, a ciekawych spotkań nie brakowało, o czym dowiecie się czytając tego bloga :)


Z Krakowa do Amsterdamu. KLM, więc spodziewałem się w miarę smacznego śniadania, a dostałem bułkę z żółtym serem i sok. Tylko, że żółtego sera nie jadam (przynajmniej na zimno, bo w pizzy uwielbiam ;)



Na lotnisko Schiphol, gdzie mieliśmy spędzić 6h, dotarłem głodny, a ceny w sklepach nie zachęcały - 0,5 litrowa cola za ponad 3 euro? Toż w tej niby-tak-drogiej Japonii ceny na lotnisku są sporo niższe!



Przypomniałem sobie, że w tym momencie podróżuję już śladami Tora-sana - mojego ulubionego filmowego bohatera. I chyba nie byłem aż tak zagubiony jak on ;)



Poprawiłem sobie humor, przeglądając holenderskie książeczki o kotach.


Miałem możliwość sprawdzić jak działa Samsung Gear VR i zrobił na mnie spore wrażenie. Już nie mogę się doczekać jesiennej premiery PlayStation VR i gier takich jak TA o ratowaniu kotka.


Śniadanie nie wyszło, więc w porze obiadowej skusiłem się  na czerwonego burgera z Burger Kinga - niezły, choć liczyłem, że będzie znacznie bardziej pikantny.


Kilkunastogodzinny lot z Amsterdamu do Tokio.


Na samym początku sprawdziłem, co podają do jedzenia - bo gdyby znów była to bułka z żółtym serem, to chyba od razu poszedłbym spać ;)


Tym razem posiłek był satysfakcjonujący, a puszeczki z Heinekenem małe, ale można było dobierać :)



Sprawdziłem jakie filmy są w ofercie. I jakże pozytywne zaskoczenie - japońskich było wprawdzie tylko 5, ale wśród nich "Mozu" (nowy film z Kitano) i "Nagasaki: Memories Of My Son" dramat Yoji Yamady!



No tak - miało być spanie, a wybrałem oglądanie :)


Zresztą jak widać na poniższym zdjęciu, nie tylko ja.


Na lotnisku pierwsze spotkanie z japońskimi kotkami. Firma kurierska Kuro Neko Yamato Transport ma piękne, wzbudzające zaufanie i jakże pasujące do świadczonych usług logo - czarnej kocicy przenoszącej z troską małego kociaka!


Na tym stanowisku najkorzystniej jest zakupić kartę sim do telefonu oferującą internet (14 dni, po 200mb dziennie limit, koszt niewiele ponad 100zł). Warto też na lotnisku kupić (specjalne dla turystów) bilety na metro w Tokio - 3 dniowe na wszystkie linie są w bardzo dobrej cenie 1500 jenów!


Kolejna niespodzianka. I jakie kocie szczęście! Na Kociego Podróżnika czekała ekipa z TV Tokyo :) Nie będę spoilerował relacji i co z tego wynikło - sami wkrótce przeczytacie :) W każdym razie moja skromna, kocia osoba zaciekawiła dziennikarzy, którzy zadecydowali, że musimy się jeszcze spotkać! Tutaj chciałbym gorąco podziękować Momoko Nishiyama, Panu Reżyserowi, oraz operatorowi kamery-absolwentowi tej samej szkoły filmowej w Yokohamie, którą kończył Takashi Miike. Naprawdę miło było z Wami spędzić te kilka dni - Domo Arigato!!!


Obok konkurencja - ciekawe jaki to sportowiec, czy celebryta przyleciał do Tokio w tym samym czasie?


Zadowolony z udzielonego wywiadu, rozsiadłem się wygodnie w Narita Express, z paczką moich ulubionych japońskich słodkich przekąsek. Pocky można też kupić w Polsce (oczywiście w odpowiednio wyższej cenie) np. na allegro, a w Krakowie, w sklepie Game Over (Radziwiłłowska 26). Przy okazji, wiecie że 11 listopada obchodzi się w Japonii Pocky Day? Ciekawe czy dochodzi do różnych zadym, jak np. zabraknie ich w jakimś sklepie ;)


Z okna pociągu widać już Tokyo Skytree (634m) - drugą najwyższą budowlę na świecie.


Plastikowe potrawy na wystawie, wyglądają tak apetycznie, że aż ślinka cieknie :)


Automaty z napojami są na każdym kroku. Ten akurat był chwilowo nieczynny.



A tu sukces! Mój pierwszy napój kupiony w vending machine na japońskiej ziemi - wybrałem bardzo dobry napój izotoniczny o wdzięcznej nazwie Pocari Sweat (Pot Pokariego :) Aha, jeśli ktoś lubi ice tea, to w Japonii znacznie różnią się od od tych butelek wielkich koncernów sprzedawanych w Polsce. Tamtejsze herbaty, czy to zielone, czy czarne, zawsze są gorzkie i dość mocne - za to o wiele zdrowsze i znakomicie gaszą pragnienie.


W Japonii wciąż są dostępne publiczne automaty telefoniczne. Może nie mają wdzięku i rozmiarów tych naszych polikwidowanych już budek telefonicznych, ale przynajmniej działają ;)


Na podróż shinkansenem przyjdzie jeszcze czas. Ten piękny biało-zielony pociąg-pocisk kursuje na Hokkaido od marca tego roku, więc nic dziwnego, że wszędzie go reklamują. Nie miałem przyjemności akurat jechać tym konkretnym shinkansenem, ale za to z satysfakcją następnego dnia go zjadłem(!)



A'propos shinkansenów - warto obejrzeć "Bullet Train" z 1975 roku. Trzymający w napięciu thriller w gwiazdorskiej obsadzie (Ken Takakura i Sonny Chiba). Okazuje się, że "Speed" wcale nie był taki oryginalny...


Ale taki zwykły, podmiejski pociąg też jest kawaii - prawda? :)


Zwłaszcza dla kogoś, kto wyjeździł dziesiątki godzin w Densha de Go! Najlepiej gra się oczywiście na specjalnym dedykowanym kontrolerze. Wiem to z własnego doświadczenia, bo sam mam dwa różne (z czterech które powstały) i stanowią ozdobę mojej retro kolekcji :)



Cholera, poczułem się jak w grze - mało tego, miałem Densha de Go! na tablecie pod emu, więc mogłem jadąc pociągiem pograć w... jazdę pociągiem :)
I to nawet w tę samą trasę, którą jedzie nasz pociąg do Yokohamy!







3 komentarze:

  1. Świetna relacja - trzymająca w napięciu, z wieloma odniesieniami i nie kocionachalna. Czekamy na ciąg dalszy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Więcej kocionachalności!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za opinie. Niektóre rozdziały będą bardziej kocionachalne (a nawet znajdą się takie, w całości poświęcone kocim sprawom), niektóre mniej. Ale jedno jest pewne - w każdym z 38, jakiś kotek się pojawi ^_^

    OdpowiedzUsuń