poniedziałek, 17 kwietnia 2017

JAPONIA 12 - Kioto - Kiyomizu-dera - Świątynia Czystej Wody




Przyjechaliśmy autobusem do dzielnicy Higashiyama, we wschodniej części miasta.



Podążając za turystkami ubranymi w piękne kimona, zmierzamy ku Świątyni Czystej Wody.


Prowadzą tam dwie alejki - Sannenzaka (3-letni stok) i Ninenzaka (2-letni stok). Trzeba uważnie patrzeć pod nogi, bo legenda głosi, że jeśli się potkniesz i upadniesz na którejś z tych dwóch uliczek, pozostanie ci, odpowiednio trzy, lub dwa lata życia.
Pewnie dlatego fajtłapowate bohaterki anime "Lucky Star" (w 21 odc.) jadą do świątyni autobusem ;)


Po drodze (a idzie się wciąż pod górkę) widzieliśmy wiele lokali, zachęcających przechodniów do odpoczynku w ich gościnnych progach.


Tu pani przebrana (jak widać) za gejszę zaprasza na sushi.


Kotki też są :)



Przed wejściem do Kiyomizu-dera oczywiście tłum ludzi.




Ale da się i tak wykadrować, by prawie nie było ich widać :)



Wejścia do świątyni pilnują kotowate komainu - ale nie tylko. W Głównej Bramie Deva (Niomon) znajdują się (dosłownie) groźnie wyglądający strażnicy Nio - choć niezbyt dobrze ich widać, za tymi "kratkami".



No to czas rozpocząć zwiedzanie :)



Kiyomizu-dera to buddyjski kompleks świątynny, usytuowany na zboczu góry Otowa. "Kiyoi mizu" znaczy "czysta woda", a po angielsku nazwa tego kompleksu brzmi "Temple of Pure Water".
W 778r. mieszkającemu w nieodległej Narze buddyjskiemu mnichowi o imieniu Enchin, przyśniło się święte źródło, wyruszył więc na jego poszukiwania. Kiedy dotarł na wzgórze, gdzie obecnie znajduje się świątynia, ujrzał bijące źródło i stwierdził że jest to właśnie miejsce z jego objawienia.
W opowieści pojawia się jeszcze tajemniczy stary pustelnik, który okazał się wcieleniem Kannon, a pobożny mnich od razu zabrał się do rzeźbienia drewnianego posągu Kannon o jedenastu głowach i tysiącu rękach. Jednak dopiero w 798 roku (cztery lata po ustanowieniu stolicy w Kioto) statua Kannon doczekała się wybudowania godnego dla niej budynku i to jest oficjalna data powstania Świątyni Czystej Wody.

Budynki, które obecnie widzimy zostały wzniesione w 1633 roku, z rozkazu szoguna Iemitsu Tokugawy, który chciał odbudować świątynię, po tym jak doszczętnie spłonęła w pożarze cztery lata wcześniej.
W 1994 roku, obiekt został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.



Saimon (Brama Zachodnia), a za nią Sanju-no-to - 31-metrowa pagoda.


A cóż to za dziwny stwór po lewej? Raczej nie wygląda na kotowatego...



Pagoda a'la Krzywa Wieża w Pizie - czyli jak nie należy robić zdjęć ;)
Wydało się, że zdjęć na pewno nie należy robić w pośpiechu...


Jak już pewnie zauważyliście, sporo kobiet przebiera się w kimona.


Można je sobie wypożyczyć i urządzić sesję fotograficzną w jakimś pięknym miejscu.


Za taką przyjemność trzeba zapłacić ¥3000-¥6000.


Pawilon Zuigu-do, gdzie za dodatkową opłatą (zaledwie 100 jenów) można (w całkowitej ciemności) wejść do podziemnej jaskini.



Buddyjski dzwon - bez serca.



Z tarasu rozciąga się ładna panorama na Kioto - ale chyba też mają mały kłopot ze smogiem.


Dlatego czasem warto skierować wzrok w inną stronę :)
Na zalesionym wzgórzu stoi jeszcze jedna pagoda -  Koyasu-no-to.


Świątynia Wewnętrzna (Okuno-in) była niestety w remoncie.




Kiedy zobaczyłem jak buddyjski mnich z łatwością podnosi Shoshakujo, postanowiłem również spróbować. Shakujo znaczy dosłownie "cynowy kij" i znany jest też pod nazwą Khakkhara. Jest to specjalna laska buddyjskiego mnicha. Dźwięk pierścieni ma dawać znać zwierzętom, że zbliża się człowiek (by np. nie doszło do sytuacji, że się rozdepcze jakiegoś owada). Ale to również potężna broń! Możecie kojarzyć ją z pojedynków w filmach martial-arts ("Shaolin Intruders"), anime ("Bleach: Memories of Nobody", "Inuyasha") i grach ("Asura's Wrath", "Samurai Shodown 2").
Shoshakujo (po prawej) to dla mnie "kaszka z mleczkiem", ale z ważącym 90kg Tetsushakujo (po lewej) nie miauem szans.




Pocieszyłem się, że bohaterki anime "Lucky Star", też nie dały rady ;)


I zrobiłem sobie zdjęcie z silnym mnichem :)


Hondo - Główny Pawilon.



Pielgrzymi oddają cześć Bogini Miłosierdzia - Kannon. Wyrzeźbiony przez mnicha Enchina posąg Jedenastogłowej i Tysiącrękiej Kannon został jednak ukryty i nie jest dostępny dla zwiedzających - chyba, że trafi się tu w odpowiednim czasie, bo pokazuje się go raz na 33 lata (ostatnio w 2010r.).


W głębi widać naijin (wewnętrzne sanktuarium), a za nim jest jeszcze nainaijin (najskrytsze i najświętsze sanktuartium) gdzie przechowywany jest wspomniany posąg Kannon.



Bardzo spodobał mi się ten olbrzymi gong.



Jego dźwięk roznosił się kojąco po całym pomieszczeniu.


Zresztą sami posłuchajcie.



Byłem już trochę spragniony, a do Czystej Wody jeszcze kawał drogi.


Daikokuten to jeden z Siedmiu Bóstw Szczęścia - pomnażając bogactwo zapewnia dobrobyt, oraz opiekuje się gospodarstwem domowym. Stoi na dwóch workach wypełnionych ryżem...


A trzeci ma zarzucony na plecy :)


Dla ciekawskich, fragment "Mitologii Japonii" nieocenionej Jolanty Tubielewicz:


Jest i widoczna wersja Bogini Miłosierdzia :)


Co ciekawe, na terenie tego olbrzymiego buddyjskiego kompleksu należącego do sekty Hosso, jest też shintoistyczny chram - Jishu-jinja. Kolejny dowód na to, że obie te religie koegzystują ze sobą w harmonii.


Okuninushi jest życzliwym bóstwem, opiekunem małżeństw i patronem miłości. Tu wraz ze swoim posłańcem - zającem. Nie zaszkodzi też chwycić za młot i potrząsnąć nim na szczęście :)


Ale dlaczego zając?



Po wyjaśnienie sięgnijmy znów do "Mitologii Japonii" Profesor Tubielewicz:
"Inną sympatyczną postacią związaną z Okuninushim jest biały zając z Inaba. Mieszkał ten zając na wyspie Oki, ale chciał się przedostać do Izumo. A że było to zwierzątko chytre, wymyślił sobie sposób przejścia przez morze suchą łapką. Zaczepił po sąsiedzku żyjącego "krokodyla" i zaczął go drażnić mówiąc, że..."


Amulety zapewniające szczęście w miłości i powodzenie w związku, kupują przeważnie młode dziewczyny.



Zaraz obok jest pewien słynny kamień...


Na przeciwko niego stoi drugi kamień  - kadr z 20 odcinka anime "Mahou Sensei Negima!".


Trzeba iść od jednego Kamienia Miłości do drugiego, ale z zamkniętymi oczami.



Jeśli szczęśliwie dotrze się do celu, to wkrótce odnajdzie się prawdziwą miłość. Natomiast jeśli nie, jeszcze sporo wody upłynie w rzece Kamo, zanim pozna się ukochanego/ukochaną.



Jak widać, nie jest to wcale takie proste. Pani w kolorowym kimonie zaraz spadnie z tych schodów, no chyba, że ktoś jej podpowie (jest to dozwolone) by odbiła w prawo :)



Kuba robi mi zdjęcie, w czasie gdy sam robię zdjęcie :)


Mam nadzieję, że ładne wyszło :)
Główny Pawilon Hondo, wraz z werandą, która podczas świąt służy też jako scena (butai). A w tle trzykondygnacyjna, cynobrowa pagoda Sanju-no-to.


Weranda jest podtrzymywana przez 78 drewnianych belek. Całość (i mam na myśli cały kompleks świątynny, a nie tylko to rusztowanie) została zbudowana bez użycia ani jednego gwoździa!



Jest takie powiedzenie "skoczyć ze sceny Kiyomizu" (w sensie "podjąć kluczową decyzję", "zdobyć się na stanowczy krok"). Wzięło się stąd, że w czasie ery Edo (1603-1867) wierzono, że jeśli skoczy się ze sceny w 13-metrową przepaść i nie zginie, to spełni się jedno życzenie. Próbowało tego dokonać 234 śmiałków, w wieku od 12 do 80 lat i ponoć aż 85%  przeżyło!
Poniżej kadr z 5 odcinka anime "Love Hina" - widać Kiyomizu-dera cieszy się dużym powodzeniem wśród mangaków.



I znów "Mahou Sensei Negima!" Jako ciekawostkę dodam, że zarówno za tą serię, jak i powyższą ("Love Hina") odpowiada ten sam człowiek - Ken Akamatsu.


Jakże odległe wydaje się stąd całe to nowoczesne centrum, z Kyoto Tower.



Po drodze, tu i ówdzie spotkać można posążki Jizo.


Japończycy mówią o nich z wielkim szacunkiem, stosując przedrostek "o" i kończąc słowem "pan" - O-Jizo-sama.


Wodospad Otowa (Otowa No Taki), z którego wypływają trzy strumienie, z Czystą Wodą ze źródła, które odnalazł mnich Enchin ponad 1200 lat temu.



Kuba próbuje rozkminić translatorem "o co chodzi jakby" i wyszło mu, że "należy włączyć wodę" ;)


A chcieliśmy się tylko dowiedzieć, co daje napicie się z konkretnego strumienia - niestety, nigdzie nie było żadnej informacji. Pamiętałem tylko, że nie powinno się pić ze wszystkich, bo za zachłanność można zostać ukaranym.


Wybrałem strumień po prawej.


Istnieją opinie, że napicie się z odpowiedniego strumienia zapewnia zdrowie, długie życie, lub wiedzę. Ale inni twierdzą, że wcale nie, bo chodzi tu o mądrość, długowieczność i i miłość. A jeszcze inni mówią o bogactwie, urodzie i wiedzy.
Nie mam pojęcia, jaka jest oficjalna wersja, a co za tym idzie, jakie szczęście przyniosło mi napicie się wody ze strumienia po prawej (patrząc od wewnątrz).




Na koniec zachęcam do obejrzenia filmiku ze Świątyni Kiyomizu, zrealizowanego przez Pawła "MrJedi" Musiałowskiego - autora książki "Japonia oczami fana".





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz